29 VI 2003

 

Śladem pielgrzymim


Byliśmy tam, skąd na cały świat rozchodzi się orędzie Bożego Miłosierdzia. W sobotę i niedzielę 14-15 czerwca ponad 50 osób z naszej parafii pod przewodnictwem ks. Proboszcza pielgrzymowało do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach oraz do domu Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Były to dwa dni wypełnione modlitwą w intencji całej naszej wspólnoty parafialnej. Powierzyliśmy Bożemu Miłosierdziu radości i troski jakie towarzyszą każdemu dniu tych najmłodszych i najstarszych, chorych i tych, którzy pozostają bez pracy. Wspomnieliśmy również naszych zmarłych.

Podczas długiej drogi w wygodnym autokarze śpiewaliśmy Godzinki, odmówiliśmy wszystkie cztery części Różańca oraz modliliśmy się wspólnym śpiewem. Szczególnie pięknie brzmiały pieśni i piosenki o Bożym Miłosierdziu, które wraz ze scholą wyśpiewywali wszyscy uczestnicy pielgrzymki.

W takiej atmosferze dotarliśmy do Łagiewnik. Jest to miejsce, w którym od wielu lat Siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia głoszą kult Bożego Miłosierdzia na całą naszą Ojczyznę i cały świat.

O jego historii, o św. Faustynie i szerzącym się kulcie Bożego Miłosierdzia opowiedziała nam na początku pobytu w tym pięknym miejscu jedna z sióstr. Była to ciepła, pełna wiary, radości i miłości opowieść za którą podziękowaliśmy piosenką o św. Faustynie. Następnie ucałowaliśmy relikwie świętej w kaplicy klasztornej oraz modliliśmy się przed słynącym cudami obrazem Jezusa Miłosiernego autorstwa

prof. Adolfa Hyły i przed wystawionym Najświętszym Sakramentem.

O godz. 15 udaliśmy się do nowej Bazyliki, gdzie wraz ze wszystkimi pielgrzymami odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego i uczestniczyliśmy we Mszy św., którą wraz z kilkunastoma kapłanami odprawił ks. Proboszcz.

Na długo pozostanie w naszych sercach pobyt i modlitwa w tej przepięknej świątyni, którą w ubiegłym roku konsekrował Ojciec Święty Jan Paweł II i w której zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu.

W dalszą drogę wyruszyliśmy z pięknym wizerunkiem św. Faustyny, który możemy zobaczyć i modlić się o wstawiennictwo świętej w naszym kościele. Trasą, którą wielokrotnie pokonywał biskup krakowski Karol Wojtyła - wśród cudnej przyrody dotarliśmy (czasem z trudem, pod górę) do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Po przybyciu do hotelu w godzinach wieczornych, pomimo zmęczenia trudami podróży i upałem, spora grupa uczestników naszej pielgrzymki udała się do Bazyliki Kalwaryjskiej przed obraz Matki Bożej, choć trzeba było przejść kilka kilometrów i to cały czas pod górę.

Na początku drugiego dnia po śniadaniu - u szczytu klasztoru kleryk ze Zgromadzenia Ojców Bernardynów, którzy od kilku wieków opiekują się tym miejscem, opowiedział historię tego ukochanego przez Ojca Świętego Sanktuarium, o obrazie Pani Kalwaryjskiej, którą po śmierci swojej Mamy obrał za Matkę.

Wspomniał też ostatni pobyt i długą modlitwę Głowy Kościoła przed Jej wizerunkiem i te słynne słowa, które powiedział Maryi w imieniu swoim i całego Kościoła: TOTUS TUUS MARYJO.

Następnie poprowadził dla naszej grupy Drogę Krzyżową po dróżkach kalwaryjskich. Trwała ona ponad 3 godziny i prowadziła do kapliczek położonych wśród górek i lasów. Pomimo trudnej, niezwykle wyczerpującej trasy i pokonania bardzo stromego i wysokiego wzniesienia przeszli ją wszyscy w modlitewnym skupieniu, pomagając sobie nawzajem. Po powrocie do klasztoru obejrzeliśmy jeszcze makietę całego terenu i wszystkich kalwaryjskich ścieżek. Postanowiliśmy wrócić tu w przyszłości, aby je, już w rzeczywistości - pokonać. Był też czas na słynne papieskie kremówki. Nasz pobyt w Kalwarii zakończyliśmy Mszą św. i krótką indywidualną modlitwą przed obrazem Matki Bożej. W drodze powrotnej, choć było już dość późno - ks. Proboszcz zrobił wszystkim niespodziankę i mogliśmy przejechać przez rodzinne miasto Ojca Świętego - Wadowice. Choć zza szyb autobusu mogliśmy poczuć atmosferę i obejrzeć to miejsce gdzie wszystko się zaczęło i wspominaliśmy człowieka, którego tak bardzo podziwiamy i kochamy.

Tuż przed Lesznem podziękowaliśmy Jezusowi Miłosiernemu, Matce Bożej i ludziom: ks. Proboszczowi, panu Markowi - kierowcy i sobie nawzajem za te pielgrzymkowe przeżycia, wierząc, że jeszcze będziemy mogli razem wyruszyć w drogę, by spotkać Jezusa i Jego Matkę.

BP