Strona Główna
...
365 Recept

NIEDZIELA
LiturgiaOgłoszenia


MENU


 

Wybrane materiały Wielkiego Postu 2006

Tam, na Zachodzie, prawie w ogóle nie ma księży, zwłaszcza młodych - opowiada większość osób wracających z wakacyjnych wojaży.
Chyba każdy słyszał takie opinie.
Przypomniałem je sobie teraz, kiedy przeczytałem wywiad Przemysława Kucharczaka z ks. Andrzejem Halembą (s. 20-21).
To, co mówi ten pracujący na misjach w Afryce kapłan, bardzo mnie zaskoczyło. Okazuje się, że Polska, gdzie w porównaniu z Europą Zachodnią na brak powołań kapłańskich na szczęście nie możemy narzekać, w ilości misjonarzy ustępuje wielu państwom. Hiszpanie i Włosi wysyłają na misje kilka razy więcej osób niż my. Mało tego. Wyprzedzają nas nawet Francuzi
i Belgowie, którzy podobno są bardzo zeświecczeni. Jak to możliwe? "My, niestety, zamknęliśmy chrześcijaństwo za wysokim murem. I tak sobie na niego patrzymy, polerujemy go, cieszymy się nim" - mówi ks. Halemba. Te gorzkie słowa dotyczą nas wszystkich, nie tylko księży. Włoscy i hiszpańscy misjonarze mają w swych krajach grupy wsparcia modlitewnego, konkretnych ludzi modlących się za konkretnego, wy! branego kapłana. Ze swoją grupą wsparcia misjonarz utrzymuje stały kontakt. Może warto by było czasem skorzystać z obcych, dobrych wzorów. Tak jak kiedyś wszyscy misjonarze z bardzo dobrym skutkiem wzorowali się na nowatorskich pomysłach hiszpańskiego jezuity, św. Franciszka Ksawerego (pisze o tym Sebastian Musioł na s. 18-19).

Leszek Śliwa, redaktor prowadzący
2006-03-12

 

Misyjna Agencja Fides

... zgromadziła informacje o 25 katolikach (w tym jednym biskupie, kapłanach i świeckich) zamordowanych w ubiegłym roku na misjach w różnych regionach świata. Własne, choć zbliżone, liczby zamordowanych katolików podaje "Kirche in No" - organizacja pomagająca Kościołowi w potrzebie w różnych regionach świata. To wiele czy niewiele?
Dwa razy więcej niż w 2004 roku - zaznacza ks. Marek Łuczak w artykule "Chrześcijanie na celowniku". Doniesienia o tym, że jeszcze gdzieś chrześcijanie giną za wiarę, przyjmujemy z niejakim zaskoczeniem, bo "jak to - w dzisiejszych czasach?". Żyjemy sobie wygodnie w środku Europy i prawie zapomnieliśmy, że w wielu krajach nie ma mowy o wolności religijnej. W Korei Północnej, Arabii Saudyjskiej czy Iranie po prostu nie można wierzyć w Chrystusa. Na Kubie, w Chinach, w Nepalu, w Wietnamie Kościół jest śledzony, a chrześcijanie prześladowani.
W Nigerii czy Sudanie na chrześcijan urządzane są regularne polowania. Żyjący na przełomie II i III wieku po Chrystusie Tertulian mawiał: "Krew męczenników jest zasiewem chrześcijan". Od dwóch tysięcy lat wiele się nie zmieniło. Owszem, liczba katolików rośnie, ale wciąż przeszkadzają, drażnią, prowokują? Bo są inni. Świadczą, nawet oddając życie za swą wiarę. A my?

Sebastian Musioł, redaktor prowadzący
www.goscniedzielny.wiara.pl

 

Czy Bóg kusi?
ks. Artur Malina

W Modlitwie Pańskiej prosimy codziennie Boga: "Nie wódź nas na pokuszenie". - To nieszczęśliwe tłumaczenie, powinno być: "nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie" - twierdzą niektórzy.
Jak to w końcu jest?

Gorszące słowa, powodujące zamęt, konieczna zmiana tłumaczenia - takie krytyczne komentarze wydają się uzasadnione. Bóg kusi człowieka? Czy można przypisać Bogu czynność kusiciela-szatana? Przeciw takiej interpretacji wystąpił Tertulian (II/III w.), pierwszy komentator tej modlitwy: "Niech niebo nas ustrzeże, abyśmy uwierzyli, by Bóg mógł nas kusić". Podstawą jego sprzeciwu było ostrzeżenie św. Jakuba: "Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi" (Jk 1,13).

Tak mówi oryginał
Skąd wziął się kontrowersyjny przekład, dzisiaj jeszcze obecny w liturgii i w katechizmach? Oddaje on dosłownie oryginalny tekst grecki! Ten problematyczny zwrot odzwierciedla starotestamentalny sposób mówienia o Bogu jako jedynym Panu, sprawcy wszystkiego.
W Starym Testamencie znajdziemy wzmianki o wysłaniu przez Boga złego ducha na ludzi (Sdz 9,23; 1 Sm 18,10).

Podobnie akcentowano wiarę w jednego Boga w okresie konfrontacji z politeizmem babilońskim: "Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga {...}, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko" (Iz 45,5?7). Z tych zdań nie wynikało przekonanie, że Bóg jest bezpośrednim sprawcą zła. Oznaczały one tylko to, że nic nie dzieje się bez Jego woli.

Ten biblijny sposób mówienia o Bogu współczesne przekłady Pisma Świętego oddają w nowy sposób: "nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie" (Mt 6,13; Łk 11,4 w Biblii Tysiąclecia i Przekładzie Ekumenicznym).
Właściwą treścią prośby nie jest jednak sytuacja wolności od jakiejkolwiek pokusy. Zwrócił na to uwagę Orygenes (II/III w.): "Prosimy także {...} nie żebyśmy nie byli kuszeni, co jest niemożliwe, zwłaszcza dla ludzi tej ziemi, ale byśmy nie upadli, gdy jesteśmy kuszeni".

Wezwanie skierowane do uczniów w Ogrodzie Oliwnym nie brzmi: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie byli kuszeni", lecz: "abyście nie weszli w pokusę" (Mt 26,41). Nie ma sprzeczności między tym wezwaniem i prośbą z "Ojcze nasz" a faktem kuszenia Jezusa na pustyni. To właśnie kuszenie stało się okazją do ukazania, że moc, godność i władza nie są przedmiotem dążeń Jezusa, że żyje On w doskonałej jedności z Bogiem, w poddaniu Mu wszystkiego
i absolutnemu posłuszeństwu Jego woli. ...


artykuł z numeru Gość Niedzielny 10/2006 05-03-2006

 

Nauczyciel do bicia
Przemysław Kucharczak Czytaj

Do góry

 


Liczba odwiedzin
   
Design© Zbigniew Bielecki