12
sierpień 2007
przedruk za "idziemy" nr
32 (101) z 12.08.2007
Cud po raz drugi
To cud, że ocalała pamięć o wydarzeniach 1920 r. Kiedy w latach
60. potajemnie stawialiśmy krzyże w Ossowie na mogiłach żołnierzy, nigdy
nie spodziewałbym się, że w tych miejscach będą uroczystości z udziałem
prezydentów i premierów - mówi Konrad Pytel
Ossów
- niewielka wieś 20 km na wschód od Warszawy liczy dziś okoto tysiąca
mieszkańców. Tu w walce z bolszewikami zginą ks. Ignacy Skorupka, a
wraz z nim wielu młodych, często kilkunastoletnich chłopców. W okresie
PRL-u władze próbowały zatrzeć pamięć o bitwie polsko-bolszewickiej.
Miejsce, gdzie postawiono w 1920 r. kaplicę i pochowano poległych, włączono
do terenu poligonu wojskowego. Nawet po tzw. odwilży w październiku
1956 r. wejście na polowy cmentarz groziło poważnymi represjami. Mimo
to okoliczni mieszkańcy przekradali się tutaj. Wśród nich jako młody
chłopak był Konrad Rytel. - Chodziliśmy na groby - wspomina - z inicjatywy
ówczesnych kapłanów pracujących w parafni. Byli to obecny kanclerz kurii
metropolitalnej warszawskiej, a wtedy nasz wikariusz, ks. prał. Grzegorz
Kalwarczyk, dzisiejszy dziekan z Zielonki ks. prał. Mieczysław Stefaniuk
oraz nieżyjący już księża: Kazimierz Konowrocki, Bogdan Gertuga i Ludwik
Kielczyk.
- Ksiądz Stefaniuk organizował punkt nauki religii w domu pana Krawczaka.
Wtedy też, podobnie jak inni księża, opowiadał nam o wydarzeniach 1920
r. Aby dostać się na teren cmentarza trzeba było przeprawić się przez
rzeczkę. Mostu nie było. Na szczęście w lipcu struga wysychała. Chodziłem
tam z sześcioma kolegami. Miejsce byto bardzo zaniedbane. Formowaliśmy
mogiły, stawialiśmy na nich brzozowe krzyże, zapalaliśmy znicze - opowiada
Konrad Rytel.
Pierwszą po wojnie Mszę św. można było odprawić w Ossowie dopiero w
latach 80. - Do parafii miał przybyć na wizytację i bierzmowanie bp
Władysław Miziotek - wspomina ks. prał. Jan Sikora, ówczesny dziekan
wołomiński. Z ks. Konowrockim zaprosiliśmy go, aby przedtem odprawił
Mszę św. w kaplicy przy mogiłach poległych. Nieopatrznie ogłosiliśmy
o tym wcześniej w kościele. Zaraz sprawą zainteresowała się władza ludowa.
Na skrzyżowaniu drogi Warszawa -Wołomin i Kobyłka - Ossów stał samochód
SB. Pojechaliśmy do wsi i wsiedliśmy w furmankę, żeby przeprawić się
przez rzeczkę. Zatrzymał nas kapral w hełmie: „Stać! Poligon".
Pobiegł po majora. Major odpytał nas dokąd idziemy, a my wtedy: „Pomodlić
się za żołnierzy". O dziwo puścił nas i Mszę św. odprawiliśmy -
mówi ks. Sikora.
TU ZGINĄŁ KS. SKORUPKA
Wśród pól za domostwami wsi Ossów jest miejsce, gdzie zginął ks. Ignacy
Skorupka. Od głównej drogi wysadzana młodymi brzozami aleja wiedzie
pod prosty drewniany krzyż. Przed nim tablica pamiątkowa z herbem Ossowa
poświęcona przez Jana Pawła II.
Droga do kaplicy w Ossowie prowadzi w przeciwną stronę - przez las.
Prawie kilometrowy odcinek wybrukowały niedawno trzy gminy: Zielonka,
Kobyłka i Wołomin. Brama na teren kaplicy jest zawsze otwarta. Przy
kaplicy, na polanie wśród sosen jest dziewięć zbiorowych mogił żołnierzy
z l. Batalionu 236. Ochotniczego Pułku Piechoty - w większości uczniów
warszawskich szkół i studentów. Pośrodku nich stoi obelisk z nazwiskami
poległych i krzyżem, poświęcony w 1920 r. Nosi ślady kuł sowieckich
i hitlerowskich.
Kaplica ocieniająca mogiły powstała w 1920 r. jako wotum wdzięczności
za wygraną bitwę. - Była kiedyś dużo mniejsza od obecnie istniejącej.
Kończyła się w prezbiterium, tu gdzie stoi stół ofiarny - pokazuje ks.
prał. Jan Andrzejew-ski, proboszcz z par. św. Trójcy w Kobyłce. Dopiero
w latach 80. rozbudował ją śp. ks. prał. Kazimierz Konowrocki, ówczesny
proboszcz z Kobyłki. Dziś jest ona jednocześnie mauzoleum. Na ścianie
wisi obraz przedstawiający śmierć ks. Skorup¬ki, namalowany przez A.
Bratkowskiego, świadka tamtego wydarzenia. I drugi -kopia obrazu Kossaka,
pokazujący natar¬cie żołnierzy polskich na bolszewików.
Ekspozycja zdjęć i wycinków prasowych na ścianie kaplicy pokazuje jak
w poszczególnych latach obchodzono w Ossowie jubileusze Cudu nad Wisłą.
Najpierw było bardzo uroczyście w roku 1921, 22, 23. Aż do wybuchu II
wojny światowej. Kolejne informacje i fotosy są dopiero z roku 1990
i lat następnych.
Od tego czasu na cmentarzu mogły odbywać się oficjalne uroczystości.
Przybywali na nie prezydent Lech Wałęsa, prezydent Polski na uchodźstwie
Ryszard Kaczorowski, premier Jerzy Buzek. Dzisiaj w Ossowie jest wiele
miejsc upamiętniających Cud nad Wisłą. W 2001 r. premier Jerzy Buzek
odsłonił przed szkołą pomnik ks. Ignacego Skorupki. Wciąż zbierane są
pamiątki po bohaterach. Ksiądz Andrzejewski pokazuje ofiarowany przed
miesiącem medal z 1920 r. z porozrywaną wstążeczką i legitymację jednego
z uczestników walk. Najcenniejszą pamiątką, niemal relikwią jest biały
obrus ks. Ignacego Skorupki, którego używał do odprawiania Mszy św.
w Kilińcach. Tam tuż po święceniach kapłańskich w 1914 r. prowadził
pracę duszpasterską wśród Polaków rozproszonych w okolicach Homla.
PAMIĘĆ WCIĄŻ ŻYWA
O utrzymanie miejsc pamięci w Ossowie dbają okoliczni mieszkańcy i parafia
św. Trójcy w Kobyłce. - Abyśmy mogli godnie upamiętnić miejsce śmierci
ks. Skorupki, kiedy starostą był Konrad Rytel, starostwo wołomińskie
wykupiło od rolników około hektar gruntu - opowiada ks. Andrzejewski.
Naprzeciwko alei wiodącej pod krzyż mieszka pani Anna Lesińska licząca
91 rok życia. Codziennie na rowerze jeździ 2 km do kaplicy w Ossowie.
- Ustawiam kwiaty, sprzątam. Tak od ponad 30 lat. Pan Bóg daje siły
- mówi pani Anna.
Nie bez powodu na doroczne spotkania młodzieży diecezji warszawsko--praskicj
z ordynariuszem wybrano teren cmentarza i kaplicy w Ossowie. Są one
żywą lekcją historii dla nastolatków. Wtedy mają okazję dowiedzieć się
także o bohaterstwie ks. Skorupki. Pod pomnikiem poległych żołnierzy
składają kwiaty. W ciągu roku w niedziele do kaplicy na Mszę św. przybywają
okoliczni mieszkańcy. Wkrótce będą mieli tu swoją parafię. Dekret erygujący
samodzielną placówkę duszpasterską wydał już abp Stawoj Leszek Głodź.
Na teren kaplicy w Ossowie z dalszych okolic przyjeżdżają na rowerach
rodziny z dziećmi, by w ciszy pomodlić się przy stacjach drogi krzyżowej.
- Jestem tu co roku l listopada. Razem z kolegami, z którymi kiedyś
przekradaliśmy się, by pielęgnować groby - mówi Konrad Rytel. Jeszcze
jako starosta powiatu wotomińskiego zadbał o to, by obchody Cudu nad
Wisłą miały szczególny charakter i świętowane były cały tydzień.
Pamięć o wydarzeniach Cudu nad Wisłą wielu patriotów i pasjonatów rozkrzewia
w nowoczesnych formach. W Kobyłce w stadninie koni Andrzeja Michalika,
prezesa Stowarzyszenia Ułanów Krechowieckich, trwają intensywne przygotowania
przed 15 sierpnia. Jeźdźcy ćwiczą cięcie łozy szablą i zdejmowanie kółek
lancą. Andrzej Adamczyk, w kawalerii od pół roku, przyjeżdża aż z Pragi
Południe. Jeźdźcy spotykają się cały rok. Najpierw trochę lekcji historii,
a potem jazda konna. Przed 15 sierpnia ćwiczą codziennie po 2 godziny.
Bo jest o co walczyć. Stowarzyszenie organizuje ogólnopolskie mistrzostwa
kawaleryjskie. - W ubiegłym roku zajęliśmy 3 miejsce, a w nagrodę dostaliśmy
4 szable - mówi Jakub Tryc. - Biorę udział w inscenizacji Bitwy Warszawskiej
- mówi z dumą 14-letni Sebastian Swend z Kobyłki, najmłodszy ułan w
stowarzyszeniu

Bo to właśnie Stowarzyszenie co roku organizuje inscenizację.
- Uczestniczy w nim około 100 osób. Przyjeżdżają koledzy z Lublina,
Białegostoku, Ostrołęki. Nam jako gospodarzom przypadła niechciana przez
nikogo rola bolszewików. Najpierw mamy atakować, a potem cofać się z
Leśniakowizny do Ossowa - mówi pan Andrzej. W ubiegłym roku w roli Ignacego
Skorupki udało się obsadzić autentycznego księdza. W tym roku po raz
pierwszy zainscenizowany zostanie szpital polowy, który znajdował się
w Ząbkach oraz uderzenie pocisku w dom, który zostanie spalony. Stowarzyszenie
ma doświadczenie w takich scenach. Jeźdźcy grali już w filmowych scenach
batalistycznych, m.in. w „Ogniem i mieczem". Pan Andrzej w polsko--francuskiej
produkcji „Napoleon w Europie" oraz w filmach o Piłsudskim.
Duże zasługi w utrwalaniu pamięci o wydarzeniach 1920 r. ma też Towarzystwo
Przyjaciół Kobyłki, Stowarzyszenie Przyjaciół Ossowa i Stowarzyszenie
Weteranów Wojny Polsko-Bolszewickiej 1920 r. i ich Rodzin, które zmieniło
status na fundację. Zamierza zbierać fundusze na budowę pomnika-muzeum
bohaterów 1920 r. Miałby on stanąć nieopodal kościoła św. Katarzyny
na Stuźewiu. Co roku z tej parafii na obchody uroczystości 15 sierpnia
o godz. 7 rano wyrusza pielgrzymka kierowana przez ks. Maja. Wszyscy
zainteresowani posiadający samochody mogą wziąć w niej udział.
przedruk
za "idziemy" nr 32 (101)
z 12.08.2007
Duże
i małe zwycięstwa
Do
gory
.
Liczba
odwiedzin