Na
Światowy Dzień Chorego
11 lutego 2007
Archiwum
2007
Modlić się chorobą

Ojciec Święty Jan Paweł II, przychylając się do prośby przedstawionej
przez przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Służby Zdrowia,
który był wyrazicielem oczekiwań wielu Konferencji Episkopatów oraz
krajowych i międzynarodowych organizacji katolickich, 13 maja 1992 r.
ogłosił decyzję o ustanowieniu Światowego Dnia Chorego. Jest on corocznie
obchodzony 11 lutego, w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny
z Lourdes.
Ojciec Święty stwierdza, że: "Właśnie Lourdes, to tak bardzo drogie
ludowi chrześcijańskiemu sanktuarium maryjne, jest miejscem i zarazem
symbolem nadziei i łaski, znakiem przyjęcia i ofiarowania zbawczego
cierpienia" (List o ustanowieniu Światowego Dnia Chorego, 3).
Całe dzieje ludzkości są jednocześnie historią cierpienia, zadawania
bólu, ale także historią walki z cierpieniem, z chorobą.
Śmierć i cierpienie nie były wpisane w Boże plany wobec człowieka. Zaistniały
na ziemi jako kara za grzech. Stały się rzeczywistością powszechną i
naturalną.
Stosunki pomiędzy Bogiem a narodem wybranym regulowała cnota sprawiedliwości.
Śmierć, choroba, cierpienie uważane były za karę za bunt i nieposłuszeństwo.
Dzieło uduchowienia wczesnego judaizmu przeprowadzali prorocy. Lecz
oni także początkowo uczyli, że Bóg jest gwarantem porządku moralnego,
opartego na zasadzie "oko za oko".
Dopiero psalmiści Pańscy ostatecznie przekonali, że choroba i cierpienie
nie zawsze są następstwem grzechu. Przykładem tego był Hiob. Jemu to
Bóg ukazał się najpierw jako surowy Pan i Sędzia, by ostatecznie ujawnić
się jako przyjaciel. Bezmiar cierpień, który uprzednio uniemożliwiał
dostęp do Boga, okazał się drogą do Niego - a dokładniej - drogą Boga
do człowieka. Przewodnią myślą historii Hioba jest oczywista prawda,
że człowiek nie jest zdolny zrozumieć tajemnicy cierpienia. Ta historia
uczy, aby "nie dyskutować" z Bogiem na ten temat, nie okazywać
gniewu, lecz stanąć przed Nim i powiedzieć: "Oto jestem, od Ciebie
oczekuję wszystkiego" (por. 1 Sm 3,4.8).
Genialne funkcjonowanie organizmu ludzkiego w ciągu życia ulega zaburzeniom.
Zdrowie człowieka osłabiają i niszczą przyczyny zewnętrzne i wewnętrzne,
fizyczne, mechaniczne i psychiczne, indywidualne i społeczne. Powszechność
choroby zmusza nas do spokojnego i świadomego jej traktowania. Choroba
jest nieodłącznym elementem ludzkiego bytowania, wymagającym świadomej
akceptacji. Tylko takie jej przyjęcie spowoduje, że stanie się ona źródłem
duchowych i nadprzyrodzonych korzyści. Dla każdego człowieka choroba
stanowi pozycję w bilansie doświadczeń życiowych. Od chorego zależy,
czy będzie to bilans dodatni. Nie możemy zapomnieć także o cierpieniach
i różnorakich trudnościach związanych z chorobą, jak ból, konieczność
unieruchomienia, nerwowe oczekiwanie na zabiegi operacyjne, narastający
ubytek sił, utrudnienia w zaspokajaniu potrzeb biologicznych organizmu.
Nierzadko takie trudne sytuacje pozostawiają trwały ślad w psychice
chorego, są powodem znużenia, zniechęcenia, przygnębienia, lęku, a nawet
rozpaczy, wzrastającego egocentryzmu, apatii, poczucia niepewności jutra,
reakcji nerwicowych. Lęk o siebie wywołuje krytykę otoczenia, poczucie
nieuzasadnionej krzywdy, obawę o rodzinę, pracę, szanse życiowe. Chory
wystawiający rachunek ludziom, przedstawia go także Bogu. Niekiedy buntuje
się przeciwko Opatrzności, nie rozumie sensu cierpienia, a nawet traci
poczucie sensu życia, nie dostrzega potrzeby troski o innych, dobroci
i miłości dla bliźnich.
Chrystus przyszedł "uleczyć całego człowieka, duszę i ciało".
Uzdrawiał chorych i przebaczał grzechy. Jego uzdrowienia były znakami
przyjścia królestwa Bożego. Zapowiadały zwycięstwo nad grzechem i śmiercią
przez Jego śmierć i Zmartwychwstanie. Chrystus, który przeszedł przez
cierpienie i śmierć do Zmartwychwstania, poucza nas, że choroba nie
jest wydarzeniem wyłącznie negatywnym, ale trzeba ją postrzegać i przyjmować
jako "Boże nawiedzenie".
Cierpienie fizyczne nawróciło niejednego grzesznika. Wielu ludzi skierowało
na drogi Bożych przykazań, umocniło w nich wiarę, nauczyło gorącej i
skutecznej modlitwy. Cierpiąc, człowiek ukazuje się taki, jakim jest
naprawdę, ze swoimi wewnętrznymi słabościami.
Gdy choroba i cierpienie dotykają nas bezpośrednio, przyjmujmy je z
żywą wiarą w Opatrzność Bożą i z miłości do Chrystusa. Starajmy się
Go naśladować w cierpieniu i modlić się do Niego swą chorobą. Módlmy
się też za tych, którzy się nami opiekują, starają się nam współczuć,
a zdrowym na ciele polecajmy opiekę nad chorymi, bo tak czynił Chrystus.
Niech w cierpieniu wspomaga wszystkich Maryja - Uzdrowienie Chorych,
Niepokalana Pani z Lourdes, gdzie dokonało się tyle nadzwyczajnych cudów
i łask za Jej przyczyną.
Jan Uryga
Źródło
Liczba
odwiedzin