Strona Główna
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami
365 Recept  

NIEDZIELA
LiturgiaOgłoszenia


MENU

4 stycznia 2009   
Druga Niedziela po Narodzeniu Pańskim

Kim są świadkowie Jehowy? 1 - 2 - 3

 

PEŁNI SPRZECZNOŚCI

W co wierzą świadkowie Jehowy?
Najprostsza odpowiedź brzmi: w. objawienie zawarte w Biblii Starego i Nowego Testamentu. Wiara ta opiera się jednak tylko na wybranych fragmentach Pisma Świętego i dość często zmienianej ich interpretacji, co czyni ją pełną sprzeczności. Poza tym ich Biblia nie jest llumaczon z języków oryginalnych - ale oparta jest na przekładzie angielskim. w którym wprowadzono różne zmiany. Dla świadków Bóg jest jeden. a jego jedyne imię brzmi "Jehowa". To parafraza hebrajskiego słowa oznaczającego Boga - Jahwe. Jego wyznawcy od 1931 r. nazywają siebie świadkami, zgodnie z wersetem z Księgi Izajasza (43,10), gdzie Jehowa mówi: „wy jesteście moimi świadkami". Wcześniej natomiast posługiwali się nazwą „russelici", a następnie Międzynarodowi Badacze Pisma Świętego.

Świadkowie nie uznają Trójcy Świętej, co jest powodem niezaliczania ich w poczet chrześcijan. Chyba najjaskrawszym przejawem braku logiki w ich wierzeniach jest mimo całkowitego odrzucenia Trójcy Świętej przyjmowanie chrztu "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".
Do1936 r. posługiwali się krzyżem jako znakiem śmierci Jezusa Chrystusa pierwszego świadka Jehowy. Potem zrezygnowali z krzyża na rzecz pala, do którego został przybity Jezus.
W ślad za zmianami doktryny szły zmiany organizacyjne. Jak wspomina w książce „Trzydzieści lat w niewoli Strażnicy" niemiecki świadek W.J. Schnell, „z biegiem czasu ci, którzy rozpowszechnili największą liczbę książek i broszur, spędzili największą ilość godzin miesięcznie przy ich sprzedaży, przekazali największą ilość pieniędzy do Towarzystwa, byli faworytami, pod każdym względem wywyższani; ci natomiast, którzy wykupywali czas, przynosząc owoce ducha, uczynki miłosierdzia, byli coraz bardziej pogardzani, aż wreszcie napiętnowani jako "źli słudzy".

Schnell wspomina też o przeprowadzce niemieckiego biura Towarzystwa z zachodniej części kraju do środkowej, do Magdeburga, gdzie właśnie zakupiono za uzyskane pieniądze ze sprzedaży książek wielką własność ziemską: "W nowym otoczeniu czułem się skrajnie inaczej niż w Berlinie, gdzie istniały wówczas zbory przepojone duchem braterstwa i wolności. W Magdeburgu odwrotnie, od razu wpadłem w atmosferę organizacyjną centrali "Strażnicy". Zamiast społecznością, cieszyliśmy się sprawozdaniami, zajmowaliśmy się organizacją produkcji i zestawianiem kosztów. Zamiast poprzednich doświadczeń. w których "Duch Święty świadczy Duchowi naszemu, że jesteśmy dziećmi Bożymi" , teraz słuchaliśmy, jak przedstawiciel Towarzystwa świadczył świadkom Jehowy, że jesteśmy dobrymi Zwiastunami Królestwa, gdyż zebraliśmy przypadającą na nas kwotę".

Świadkowie Jehowy nie określają swojego wyznania mianem Kościoła. lecz organizacją. W Polsce zostali zarejestrowani jako „Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe. Zarejestrowany Związek Wyznania Świadków Jehowy" z centralą w podwarszawskim Nadarzynie. Wszystkie religie oprócz własnej zaliczają do Wielkiego Babilonu, czyli „ogólnoświatowego imperium religii fałszywej". Dlatego żaden dialog ekumeniczny nie jest możliwy i świadkowie nie uczestniczą w żadnych tego typu strukturach. Oprócz Strażnicy istnieje kilka innych, mniejszych związków religijnych, wywodzących się ze środowiska badaczy Pisma Świętego.

WZOROWI WIĘŹNIOWIE PRL

Świadkowie Jehowy największy rozkwit przeżywali po II wojnie światowej. Niewątpliwie wpływ na to miało prześladowanie ich przez hitlerowców. W obozach koncentracyjnych byli grupą wyznaniową wyróżnioną specjalnym symbolem - fioletowym trójkątem na pasiaku. W powojennych Niemczech odrodzili się na fali fascynacji ruchem pacyfistycz¬nym. Świadkowie są przeciwnikami służby wojskowej i odmawiają udziału w jakichkolwiek organizacjach społecznych i politycznych. Twierdzą, że całkowita lojalność wobec Jehowy uwalnia ich od odpowiedzialności wobec władz i społeczeństwa.

- Ich domy wyróżniają się zwłaszcza podczas państwowych i religijnych świąt. Nie wywieszają flagi narodowej ani nie dekorują posesji bożonarodzeniowymi lampkami. Ich dzieci w szkole na życzenie rodziców nie włączają się w przygotowanie imprez i ozdób związanych z tego typu uroczystościami. Jako sąsiedzi są niemal idealni: nie wolno im pić alkoholu, więc nie ma żadnych awantur, głośnych zabaw. Są bardzo uczciwymi ludźmi. Zawsze życzliwie wymieniają pozdrowienia na ulicy. Dzieci mają bardzo grzeczne - mówi mieszkanka podwarszawskiego Józefowa.

Świadkowie nie uznają Trójcy Świętej, co jest powodem niezaliczania ich w poczet chrześcijan. Chyba najjaskrawszym przejawem braku logiki w ich wierzeniach jest mimo całkowitego odrzucenia Trójcy Świętej przyjmowanie chrztu "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"

W Polsce mieszka dziś ok. 130 tysięcy świadków Jehowy. Liczba ich wyznawców wzrosła w latach 1939-1945 dwukrotnie. Pierwsze lata powojenne nie osłabiły tej dynamiki, wręcz przeciwnie - jak podaje Jerzy Rzędowski w biuletynie IPN (nr 3/2004) - „Rozwój liczebny polskiej społeczności Świadków w okresie prześladowań stalinowskich byt ewenementem nawet w skali światowej. Liczba wyznawców zwiększyła się w latach 1950-53 o ponad 50 proc. (do ponad 28 tyś. dorosłych wyznawców)". W procesach sądowych skazywano ich przede wszystkim za rzekome szpiegostwo na rzecz Ameryki. Źródła Urzędu Bezpieczeństwa PRL mówią o 18 śmiertelnych ofiarach prześladowań i o masowych aresztowaniach w tym okresie. Przez cały okres PRL świadkowie Jehowy karani byli dwu- lub trzyletnim więzieniem za odmowę służby wojskowej. „Młodzi Świadkowie uważali pobyt w więzieniu (zamiast w koszarach) za nieuchronny epizod u progu dorosłości, natomiast personel więzienny wystawiał im jak najlepsze opinie za wzorowe sprawowanie" - zauważa Jerzy Rzędowski.

Oczywiście władze komunistyczne bardzo szybko zorientowały się, że świadkowie Jehowy, tak jak wszystkie mniejszości religijne, mogą się przydać w rozbijaniu jedności najbardziej znienawidzonego przeciwnika - Kościoła katolickiego. W archiwach UB w Poznaniu znaleziono plan miasta Wronki, jaki dostali świadkowie Jehowy przed wyruszeniem do pracy misyjnej. Kościoły rzymskokatolickie oznaczono jako „Babilon". Przyjęto zasadę „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" i dlatego nie rezygnując z represji, nadawano jednocześnie przywileje. W roku 1952, gdy obowiązywwał jeszcze stan wojenny, pozwolono, by na państwowych stadionach odbyło się aż 8O zgromadzeń świadków, jedno odbyło się nawet w hali milicyjnego klubu „Gwardia". „W tamtym czasie ekspansywność Świadków była postrzegana jako większe zagrożenie dla katolicyzmu niż komunizmu" - podsumowuje Jerzy Rzędowski politykę władz PRL wobec świadków Jehowy.

Żeby wejść w dialog ze świadkami. trzeba po pierwsze znać bardzo dobrze prawdy wiary katolickiej, po drugie znać publikacje, sposób myślenia i socjotechnikę świadków Jehowy i po trzecie mieć umiejętność owocnej dyskusji ze świadkami.

NIE TEORIA, LECZ METODA

Zapal misyjny kolporterów „Strażnicy" opadł w połowie lat 70., kiedy ówczesny główny dyrektor Brookłynu Homer Knorr znów pomylił się. wyznaczając datę końca świata. Kryzys przeniósł się też do Polski. Liczba nowych świadków nie rosła już tak szybko, a wielu długoletnich członków organizacji rozluźniało z nią więzy pod wpływem rozczarowania niespełnionym proroctwem, ale też coraz częściej docierającymi sygnałami o nadużyciach popełnianych przez „warstwy kierownicze". Świadectwa osób, także tych z grona najwyższego kierownictwa w Brookłynie, które zerwały z organizacją, mówią o stosowaniu wobec członków metod typowych dla sekty: psychomanipulacji, socjotechniki.

Guenter Pape w książce „Byłem świadkiem Jehowy" pisze wprost: „Nauka Towarzystwa Strażnica to nie teoria, lecz metoda". A Dariusz Piotrek ze Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych „Kana" kilka miesięcy temu na naszych tamach mówił:

„W sekcie, na przykład u świadków Jehowy, jeśli wyznawca nie przyjdzie przez jeden tydzień na „studium Strażnicy" czy na spotkanie zboru, będzie się musiał solidnie tłumaczyć. W sekcie człowiek jest tak zaplątany w przeróżne nitki, związki, motki, że właściwie nie ma możliwości wyplątania się i samodzielnego życia. Tymczasem Sobór Watykański II, wypowiadając się o zbawieniu osób niebędących katolikami, a nawet chrześcijanami, mówi, iż wierząc, że posiada pełnię prawdy, nie zamyka drogi zbawienia dla muzułmanów, hindusów, buddystów, a nawet ateistów pod warunkiem, że żyją zgodnie z tzw. prawem serca. A co proponuje sekta? „My mamv prawdę jedyną. słuszną i zbawienną, jeżeli nie będziesz z nami. zostaniesz potępiony".

wstecz dalej

1 - 2 - 3


Liczba odwiedzin
   
Design© Zbigniew Bielecki