Kim
są świadkowie Jehowy? 1
- 2 - 3
PEŁNI
SPRZECZNOŚCI
W co wierzą świadkowie Jehowy?
Najprostsza odpowiedź brzmi: w. objawienie zawarte w Biblii Starego
i Nowego Testamentu. Wiara ta opiera się jednak tylko na wybranych fragmentach
Pisma Świętego i dość często zmienianej ich interpretacji, co czyni
ją pełną sprzeczności. Poza tym ich Biblia nie jest llumaczon z języków
oryginalnych - ale oparta jest na przekładzie angielskim. w którym wprowadzono
różne zmiany. Dla świadków Bóg jest jeden. a jego jedyne imię brzmi
"Jehowa". To parafraza hebrajskiego słowa oznaczającego Boga
- Jahwe. Jego wyznawcy od 1931 r. nazywają siebie świadkami, zgodnie
z wersetem z Księgi Izajasza (43,10), gdzie Jehowa mówi: „wy jesteście
moimi świadkami". Wcześniej natomiast posługiwali się nazwą „russelici",
a następnie Międzynarodowi Badacze Pisma Świętego.
Świadkowie nie uznają Trójcy Świętej, co jest powodem niezaliczania
ich w poczet chrześcijan. Chyba najjaskrawszym przejawem braku logiki
w ich wierzeniach jest mimo całkowitego odrzucenia Trójcy Świętej przyjmowanie
chrztu "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".
Do1936 r. posługiwali się krzyżem jako znakiem śmierci Jezusa Chrystusa
pierwszego świadka Jehowy. Potem zrezygnowali z krzyża na rzecz pala,
do którego został przybity Jezus.
W ślad za zmianami doktryny szły zmiany organizacyjne. Jak wspomina
w książce „Trzydzieści lat w niewoli Strażnicy" niemiecki świadek
W.J. Schnell, „z biegiem czasu ci, którzy rozpowszechnili największą
liczbę książek i broszur, spędzili największą ilość godzin miesięcznie
przy ich sprzedaży, przekazali największą ilość pieniędzy do Towarzystwa,
byli faworytami, pod każdym względem wywyższani; ci natomiast, którzy
wykupywali czas, przynosząc owoce ducha, uczynki miłosierdzia, byli
coraz bardziej pogardzani, aż wreszcie napiętnowani jako "źli słudzy".
Schnell wspomina też o przeprowadzce niemieckiego biura Towarzystwa
z zachodniej części kraju do środkowej, do Magdeburga, gdzie właśnie
zakupiono za uzyskane pieniądze ze sprzedaży książek wielką własność
ziemską: "W nowym otoczeniu czułem się skrajnie inaczej niż w Berlinie,
gdzie istniały wówczas zbory przepojone duchem braterstwa i wolności.
W Magdeburgu odwrotnie, od razu wpadłem w atmosferę organizacyjną centrali
"Strażnicy". Zamiast społecznością, cieszyliśmy się sprawozdaniami,
zajmowaliśmy się organizacją produkcji i zestawianiem kosztów. Zamiast
poprzednich doświadczeń. w których "Duch Święty świadczy Duchowi
naszemu, że jesteśmy dziećmi Bożymi" , teraz słuchaliśmy, jak przedstawiciel
Towarzystwa świadczył świadkom Jehowy, że jesteśmy dobrymi Zwiastunami
Królestwa, gdyż zebraliśmy przypadającą na nas kwotę".
Świadkowie Jehowy nie określają swojego wyznania mianem Kościoła. lecz
organizacją. W Polsce zostali zarejestrowani jako „Strażnica - Towarzystwo
Biblijne i Traktatowe. Zarejestrowany Związek Wyznania Świadków Jehowy"
z centralą w podwarszawskim Nadarzynie. Wszystkie religie oprócz własnej
zaliczają do Wielkiego Babilonu, czyli „ogólnoświatowego imperium religii
fałszywej". Dlatego żaden dialog ekumeniczny nie jest możliwy i
świadkowie nie uczestniczą w żadnych tego typu strukturach. Oprócz Strażnicy
istnieje kilka innych, mniejszych związków religijnych, wywodzących
się ze środowiska badaczy Pisma Świętego.
WZOROWI WIĘŹNIOWIE PRL
Świadkowie Jehowy największy rozkwit przeżywali po II wojnie światowej.
Niewątpliwie wpływ na to miało prześladowanie ich przez hitlerowców.
W obozach koncentracyjnych byli grupą wyznaniową wyróżnioną specjalnym
symbolem - fioletowym trójkątem na pasiaku. W powojennych Niemczech
odrodzili się na fali fascynacji ruchem pacyfistycz¬nym. Świadkowie
są przeciwnikami służby wojskowej i odmawiają udziału w jakichkolwiek
organizacjach społecznych i politycznych. Twierdzą, że całkowita lojalność
wobec Jehowy uwalnia ich od odpowiedzialności wobec władz i społeczeństwa.
- Ich domy wyróżniają się zwłaszcza podczas państwowych i religijnych
świąt. Nie wywieszają flagi narodowej ani nie dekorują posesji bożonarodzeniowymi
lampkami. Ich dzieci w szkole na życzenie rodziców nie włączają się
w przygotowanie imprez i ozdób związanych z tego typu uroczystościami.
Jako sąsiedzi są niemal idealni: nie wolno im pić alkoholu, więc nie
ma żadnych awantur, głośnych zabaw. Są bardzo uczciwymi ludźmi. Zawsze
życzliwie wymieniają pozdrowienia na ulicy. Dzieci mają bardzo grzeczne
- mówi mieszkanka podwarszawskiego Józefowa.
Świadkowie
nie uznają Trójcy Świętej, co jest powodem niezaliczania ich
w poczet chrześcijan. Chyba najjaskrawszym przejawem braku logiki
w ich wierzeniach jest mimo całkowitego odrzucenia Trójcy Świętej
przyjmowanie chrztu "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" |
W Polsce mieszka dziś ok. 130 tysięcy świadków Jehowy. Liczba ich wyznawców
wzrosła w latach 1939-1945 dwukrotnie. Pierwsze lata powojenne nie osłabiły
tej dynamiki, wręcz przeciwnie - jak podaje Jerzy Rzędowski w biuletynie
IPN (nr 3/2004) - „Rozwój liczebny polskiej społeczności Świadków w
okresie prześladowań stalinowskich byt ewenementem nawet w skali światowej.
Liczba wyznawców zwiększyła się w latach 1950-53 o ponad 50 proc. (do
ponad 28 tyś. dorosłych wyznawców)". W procesach sądowych skazywano
ich przede wszystkim za rzekome szpiegostwo na rzecz Ameryki. Źródła
Urzędu Bezpieczeństwa PRL mówią o 18 śmiertelnych ofiarach prześladowań
i o masowych aresztowaniach w tym okresie. Przez cały okres PRL świadkowie
Jehowy karani byli dwu- lub trzyletnim więzieniem za odmowę służby wojskowej.
„Młodzi Świadkowie uważali pobyt w więzieniu (zamiast w koszarach) za
nieuchronny epizod u progu dorosłości, natomiast personel więzienny
wystawiał im jak najlepsze opinie za wzorowe sprawowanie" - zauważa
Jerzy Rzędowski.
Oczywiście władze komunistyczne bardzo szybko zorientowały się, że świadkowie
Jehowy, tak jak wszystkie mniejszości religijne, mogą się przydać w
rozbijaniu jedności najbardziej znienawidzonego przeciwnika - Kościoła
katolickiego. W archiwach UB w Poznaniu znaleziono plan miasta Wronki,
jaki dostali świadkowie Jehowy przed wyruszeniem do pracy misyjnej.
Kościoły rzymskokatolickie oznaczono jako „Babilon". Przyjęto zasadę
„wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" i dlatego nie rezygnując
z represji, nadawano jednocześnie przywileje. W roku 1952, gdy obowiązywwał
jeszcze stan wojenny, pozwolono, by na państwowych stadionach odbyło
się aż 8O zgromadzeń świadków, jedno odbyło się nawet w hali milicyjnego
klubu „Gwardia". „W tamtym czasie ekspansywność Świadków była postrzegana
jako większe zagrożenie dla katolicyzmu niż komunizmu" - podsumowuje
Jerzy Rzędowski politykę władz PRL wobec świadków Jehowy.
|
Żeby
wejść w dialog ze świadkami. trzeba po pierwsze znać bardzo
dobrze prawdy wiary katolickiej, po drugie znać publikacje,
sposób myślenia i socjotechnikę świadków Jehowy i po trzecie
mieć umiejętność owocnej dyskusji ze świadkami. |
NIE TEORIA, LECZ METODA
Zapal misyjny kolporterów „Strażnicy" opadł w połowie lat 70.,
kiedy ówczesny główny dyrektor Brookłynu Homer Knorr znów pomylił się.
wyznaczając datę końca świata. Kryzys przeniósł się też do Polski. Liczba
nowych świadków nie rosła już tak szybko, a wielu długoletnich członków
organizacji rozluźniało z nią więzy pod wpływem rozczarowania niespełnionym
proroctwem, ale też coraz częściej docierającymi sygnałami o nadużyciach
popełnianych przez „warstwy kierownicze". Świadectwa osób, także
tych z grona najwyższego kierownictwa w Brookłynie, które zerwały z
organizacją, mówią o stosowaniu wobec członków metod typowych dla sekty:
psychomanipulacji, socjotechniki.
Guenter Pape w książce „Byłem świadkiem Jehowy" pisze wprost: „Nauka
Towarzystwa Strażnica to nie teoria, lecz metoda". A Dariusz Piotrek
ze Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych
„Kana" kilka miesięcy temu na naszych tamach mówił:
„W sekcie, na przykład u świadków Jehowy, jeśli wyznawca nie przyjdzie
przez jeden tydzień na „studium Strażnicy" czy na spotkanie zboru,
będzie się musiał solidnie tłumaczyć. W sekcie człowiek jest tak zaplątany
w przeróżne nitki, związki, motki, że właściwie nie ma możliwości wyplątania
się i samodzielnego życia. Tymczasem Sobór Watykański II, wypowiadając
się o zbawieniu osób niebędących katolikami, a nawet chrześcijanami,
mówi, iż wierząc, że posiada pełnię prawdy, nie zamyka drogi zbawienia
dla muzułmanów, hindusów, buddystów, a nawet ateistów pod warunkiem,
że żyją zgodnie z tzw. prawem serca. A co proponuje sekta? „My mamv
prawdę jedyną. słuszną i zbawienną, jeżeli nie będziesz z nami. zostaniesz
potępiony".
wstecz
dalej
1
- 2 - 3
Liczba
odwiedzin